o książkach, literaturze, magazynach i nagrodach literackich
Kategorie: Wszystkie | nagrody | prasa | recenzja
RSS
piątek, 31 października 2008

Właśnie ogłoszono finalistów tegorocznej nagrody Guardiana dla debiutu literackiego. Na shortlist znalazło się 5 książęk:

 

"The Rest Is Noise" Alex Ross - historia XX wiecznej muzyki. Jedyna amerykańska pozycja na liście finalistów. (fragment do przeczytania tutaj)

"Stalin's Children" Owen Matthews - historia rodziców autora: Ukrainki i Walijczyka. (fragment do przeczytania tutaj)

"God's Own Country" Ross Raisin -  powieść o niszczącej sile pożądania. (fragment do przeczytania tutaj)

"A Fraction of the Whole" Steve Toltz - komiczna powieść australijskiego pisarza, była w tym roku nominowana do Bookera. (fragment do przeczytania tutaj)

"A Case of Exploding Mangoes" Mohammed Hanif - autor jest Pakistańczykiem, powieść zbudowana jest wokół zamachu na gen. Zia i jest satyrą. (fragment do przeczytania tutaj)

 

Nagroda to 10 tys. funtów. Najbardziej znaną laureatką tej nagrody jest Zadie Smith, której "Białe Zęby" wygrały w 2002 roku.

 

09:31, sylwiapecyna , nagrody
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 października 2008

Zmarł 29 października w Kalifornii. Czy to informacja zainteresowała tylko Polaków?

W czwartek 30 października przed południem informacja ta pojawiła się w polskich serwisach informacyjnych: Gazeta.pl, Onet.pl, Życie Warszawy, natomiast nie znajdziemy jej w Guardianie, Washington Post ani New York Times (przynajmniej na razie).

Rzeczywiście, w Polsce William Wharton cieszył się ogromną popularnością, zwłaszcza w latach 90-tych.

Doceniany był także poza Polską, na podstawie jego powieści ankręcono film "Ptasiek". 

11:28, sylwiapecyna
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 października 2008

Ostatnio na blogach książkowych zapanowała moda na łańcuszek-ankietę. Ja proponuję trochę inną ankietę, tzw. Kwestionariusz Prousta:

"Kwestionariusz to zestaw pytań, który krążył po europejskich salonach na przełomie XIX i XX w." Gazeta Wyborcza

Jest o wiele bardziej osobisty i wymaga większego wysiłku i odrobinę odwagi cywilnej. Nie byłam pewna, czy odważę się opublikować moje odpowiedzi. Jednak zaryzykuję.

A tutaj możecie przeczytać, jak na pytania odpowiedział Zbigniew Herbert.

 

Mój kwestionariusz Prousta:

Co jest dla Ciebie największym nieszczęściem?

Bycie samotnym.

Gdzie chciałbyś żyć?

Nie mam nic przeciwko Warszawie, ale fajnie byłoby też pomieszkać w Stambule, Londynie czy Berlinie. Zdecydowanie duże miasto.

Na czym polega dla Ciebie szczęście na ziemi?

Na kochaniu i byciu kochanym.

Jakie błędy najłatwiej wybaczasz?

Generalnie łatwo wybaczam.

Ulubiony bohater powieściowy?


Leopold Bloom, Lord Jim. Tomek Wilmowski :)

Ulubiona postać w historii?

Stefan Starzyński, Mustafa Kemal Ataturk.

Ulubione bohaterki w rzeczywistości?

Kazimiera Szczuka, Madonna, moje przyjaciółki.

Ulubione bohaterki literackie?

Molly Bloom.

Ulubiony malarz?

Manet, Constable, Gauguin, Hockney.

Ulubiony kompozytor?

Romantyczni - np. Wagner.

Jakie cechy najbardziej cenisz u mężczyzny?

Dojrzałość, odpowiedzialność, zdecydowanie.

Jakie cechy najbardziej cenisz u kobiety?

Rozwaga, serdeczność.


Ulubiona cnota?

Skromność.

Ulubione zajęcie?

Czytanie, pływanie, jedzenie.

Kim albo czym chciałbyś być?

Kotem, piękną kobietą.

Twój główny rys charakteru?

Zorganizowanie.


Co najbardziej cenisz u przyjaciół?

Tolerancję.

Największa wada?

Władczość.

Twój sen o szczęściu?

W pamięć zapadają raczej koszmary...

Co byłoby dla Ciebie największym nieszczęściem?

Śmierć najbliższych.

Jaki chciałbyś być?

Bardziej wytrwała i pewna siebie.

Ulubiony kolor?

Zmienia się z modą.

Ulubiony kwiat?

Kwiaty polne.

Ulubiony ptak?

Za czasów Prousta chyba inaczej się podchodziło do życia...

Ulubiony pisarz?

Conrad, Joyce, Ishiguro, McEwan, Pamuk. No i mamy przeciez teraz pisarki: Angela Carter, Toni Morrison, Zadie Smith, Margaret Atwood.

Ulubiony poeta?

Tuwim, Asnyk.

Bohaterowie w rzeczywistości?

Ludzie starsi i chorzy.

Bohaterki w historii?

Elżbieta I, kobiety w AK.

Ulubione imiona?

Julia, Marek, Wojtek.

Czego najbardziej nie cierpisz?

Wyniosłości, nienawiści.

Jakimi postaciami historycznymi najbardziej gardzisz?

Tyranami, wyzyskiwaczami.

Jakie osiągnięcia militarne najbardziej podziwiasz?

Wolę nie podziwiać osiągnięć militarnych, przemoc jest zła.

Jakie reformy najbardziej podziwiasz?

Wprowadzenie Republiki Tureckiej w Imperium Osmańskim.

Jaki talent chciałbyś mieć?

Umieć śpiewać.

Jak chciałbyś umrzeć?

Nie chcę na razie o tym myśleć, ale pewnie bez cierpienia i upokorzenia.

Twój obecny stan ducha?

Optymistyczny.

Twoje motto?

Nigdy nie mów nigdy.

 

Uff! Udało się. Ale jednak czasy się zmieniają...

21:18, sylwiapecyna
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 października 2008

Kilka miesięcy temu wydawcy w Wielkiej Brytanii zaproponowali wprowadzenie kategorii wiekowych dla książek (tak jak obecnie stosuje się przy filmach), aby rodzicom było łatwiej chronić potomostwo przed szkodliwymi wpływami.

Oczywiście pisarze rozpoczęli natychmiast kampanię przeciwko takim oznaczeniom. W zeszłym miesiącu brytyjski minister ds. dzieci - Ed Balls - zalecił rodzicom w wypadku wątpliwości szukanie porad u bibliotekarzy i nauczycieli, tym samym pokazując, że nie popiera pomysłu wydawców. Teraz do kampani przeciwko kategoriom wiekowym dla książek dołączyli się bibliotekarze. Zapowiedzieli, że nie będą eksponować książek według tych kategorii, nawet jeśli zostaną one wprowadzone.

Zgadzam się z opinią, że nie należy wprowadzać żadnych barier pomiędzy książką a dzieckiem. A rodzicom nie zaszkodzi przeczytać (lub przynajmniej przejrzeć lub wygooglować) książkę, którą interesują się ich pociechy.

15:45, sylwiapecyna
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 października 2008

Na początku ciężko czytało mi się "Krokodyla", nawet przez kilka dni go unikałam. To wszystko z powodu alkoholu i pijaństwa, którego w tej krótkiej powieści jest tak dużo. Atmosfera pełna oparów alkoholowych trochę mnie brzydziła. Ale gdy już przyzwyczaiłam się do głównego bohatera i jego popijaw, książkę czytałam z przyjemnością. Tym bohaterem jest Lowa - inteligent po pięcdziesiątce, który w Moskwie lat 70-tych spotyka nagle krokodyla, który chce go zjeść. Powieść jest relacją z jednego dnia życia Lowy - być może ostatniego.

Powieść oparta jest o kilka podstawowch pojęć i to na nich się skoncentruję:

Pomadowszczyzna (od nazwiska głównego bahetra - Pomadow) - przyjaciele Lowy używają tego żartobliwego określenia, aby opisać sposób bycia Lowy, zwłaszcza gdy jest pijany. Pomadowszczyzna to esencja Lowy, podsumowująca jego sytuację życiową - bardzo inteligenty i pochodzący z rodziny inteligentów, marnuje jednak swój talent - chcąc zbliżyć się do prostych ludzi popada w pijaństwo i nie udaje mu się nic w życiu osiągnąć; mało atrakcyjny i nie dbający o siebie, mimo to potrafi uwieść wiele kobiet, z ktorymi obchodzi się dosyć brutalnie; ludzie go lubią, chociaż wcale nie jest sympatyczny, wręcz przeciwnie - gburowaty i złośliwy, a po pijanemu potrafi być wyjątkowo nieprzyjemny. Na ogół Lowie jest dobrze ze sobą, bo straszny z niego leń i woli sie obijać i pić, niż robić karierę. Czasami jednak dopadają go wyrzuty sumienia, uświadamia sobie, jak wiele cierpnień zadaje najbliższym sobie kobietom i postanawia skoncentrować się na pracy naukowej (te postanowienia nigdy nie są wcielane w życie).

Niedola-Zły Los - to stary poemat epicki, na który natknął się znajomy z redakcji i który od niego pożycza Lowa. Jest to metafora losu Rosjan. Cytowany kilka razy w powieści - chociaż ma być teoretycznie staroruski, poruszone w nim tematy są bardzo współczesne. Czasami wydaje się, że to wręcz poemat o Lowie i jego błędach. Niedola-Zły Los jest z jednej strony fatum (Lowa chce w to wierzyć, chce myśleć, że za jego sytuację nie powinien obwiniać siebie, tylko zły los), ale z drugiej jest po prostu konsekwencją błędów życiowych.

Kalejdoskop - oryginalna idea Lowy, która rozwinięta i opisana ma stać się dziełem życia. Lowie wpada do głowy myśl, że życie jest jak kalejdoskop i w trakcie całego dnia powraca do tej myśli i postanawia ją zgłebić (jak tylko wytrzeźwieje). Chodzi o to, że jeśli poruszymy kalejdoskopem - zmienimy coś w naszym życiu - zmieni się cały wzór i nie wiadomo, co otrzymamy. W przypadku życia Lowy są to oczywiście zmiany negatywne.

Bagno - tak naprawdę życie Lowy to trochę takie bagno. Motyw ten pojawia się w związku z wątkiem siostrzeńca przyjaciela Lowy, który utopił się w bagnie (lub został utopiony - okoliczności nie są do końca znane). Bagno to także Moskwa - miasto zbudowane na osuszonych terenach bagiennych. Kilka postaci w książce jest związanych z bagnem - są to postacie negawtywne i  wywołujące strach, np. wdowa-Dżambala. Sama postać Krokodyla także wiąże się z bagnem.

Krokodyl - najważniejszy, tytułowy element książki. Kim/czym tak naprawdę jest? Do końca nie wiadomo. Na początku wydaje się tylko zjawą, pijackim majakiem. Pod koniec dnia jednak okazuje się, że inni też go widzą, a nawet rozpoznają, że jest krokodylem. Być może to wyrzut sumienia? Lowa bardzo się potwora boi, ale nie potrafi przed nim uciec, ani się obronić. Sam Krokodyl twierdzi, że jest narzędziem Sądu Bożego, Lewiatanem - czyli postacią dwuznaczną. W Biblii Lewiatan należy do pierwszego kręgu aniołów, ale legendarnie ta postać kojarzona jest ze Złem. W książce znajdujemy kilka anegdot i żartów z krokodylem w rolii głównej, a Lowa zastanawia się, dlaczego to zwierzę jest tak obecne w świadomości zbiorowej Rosjan.

książka

Jak widzicie na obrazku, polskie wydanie jest pomysłowe. Na kilkudzisięciu ostatnich stronach mamy obrazki krodkodyla - jeśli będziemy szybko kartkować strony, potwór zacznie się ruszać. Do książku jest także dołączona zakładka w formie krokodyla.

"Krokodyl" był moim pierwszym kontaktem z rosyjskim pisarzem Władimirem Kantorem. W notce bigraficznej możemy o nim przeczytać: "... od lat zajmuje się historią kultury rosyjskiej, a także kondycją rosyjskiej inteligencji. W 2005 pismo Le Nouvel Observateur zamieściło jego nazwisko w europejskim rankingu 25 znaczących myślicieli współczesności". Wygląda na to, że "Krokodyl" to jego jedyne dzieło wydane po polsku. Mam nadzieję, że będzie ich więcej, bo Kantora czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem - w końcu oprócz picia i zapijania kaca, bohaterowie "Krokodyla" rozważają różne ciekawe, życiowe i filozoficzne kwestie.

 

14:03, sylwiapecyna , recenzja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 października 2008
Stambuł, Ortakoy, fot. Sylwia Pecyna

Kilka dni temu zakończyły się Targi Książki we Frankfurcie, w tym roku gościem honorowym była Turcja. Artykuł na ten temat ukazał się dziś w Wyborczej.

Artykuł sam w sobie jest dosyć ciekawy, zwłaszcza, że dotyczy raczej ogólnej sytuacji kulturalnej Turcji. Niestety odwołania literackie zapewne czytalnikom niewiel powiedzą - w Polsce znany jest praktycznie tylko Orhan Pamuk.

Nie znam zbyt dobrze niemieckiego rynku wydawniczego, ale jeśli chodzi o rynek anglojęzyczny, to literatura turecka jest dobrze reprezentowana w tłumaczeniach. Juz od wielu lat wydaje się Orhana Pamuka i Elif Shafak, a Yashar Kemal i Irfan Orga to klasyka. Lista autorów tureckich wydanych po angielsku jest długa, tych wydanych po polsku o wiele wiele krótsza. Na szczęście znajduje się na niej Emine Sevgi Özdamar, o której w Wyborczej pisze Adam Krzemiński. Możemy przeczytać "Most nad Złotym Rogiem", ale pewnie dlatego, że został napisany po niemiecku.

Fajnie by było, gdyby na polski chociaż przetłumaczono tych pisarzy, którzy pojawiają się w artykule: Mario Levi, Oya Baydar, czy Sabahattin Ali (od 1953 roku, kiedy wydano jego "Wrogowie. Opowiadania anatolijskie" minęło w końcu już trochę czasu). Ja dodałabym jeszcze obowiążkowo Shafak i Orga, a także O. Z. Livaneli i Ayse Kulin.

Na tej samej stronie w Wyborczej jest także artykuł o Fatihu Akinie. Uwielbiam tego reżysera, widziałam prawie wszystkie jego filmy. Teraz w naszych kinach można oglądać "Na krawędzi nieba" - gorąco polecam. Ciekawy wywiad z Akinem ukazał się w Przekroju.

21:08, sylwiapecyna , prasa
Link Dodaj komentarz »

W 2005 roku Kazuo Ishiguro wydał książkę "Never Let Me Go", która tego samego roku została przetłumaczona na polski i wydana pod tytułem "Nie opuszczaj mnie". Jesienią 2005 Ishiguro przyjechał do Polski promować powieść, w Warszawie spotkał się z czytalenikami między innymi w Trafficu. Miałam szczęście być na tym spotkaniu i nawet mam autograf pisarza :) Była na nim też moja przyjaciółka, która właśnie zaczęła czytać "Nie opuszczaj mnie". W trakcie spotkania musiała się niestety dowiedzieć, że książka jest o klonach i później mówiła mi, że zepsuło jej to przyjemność czytania powieści.

Ja znałam tematykę powieśći dużo wcześniej, ponieważ przeczytał kilka artykułów na temat "Never Let Me Go". Jednak zupełnie mi nie przeszkadzało, że wiem od początku to, czego inny czytelnik może się dopiero stopniowo domyślać. Wręcz przeciwnie - znając sytuację bohaterów, mogłam spokojnie cieszyć się klimatem książki i obserwować relacje tworzące się pomiędzy bohaterami. Nie mogłam oderwać się od książki, nie dlatego, że chciałam zrozumieć "o co tu chodzi?", ale dlatego, że powieść jest dobrze skonstruowana a opowiadana historia bardzo wciąga.

Ogromną wartością "Nie opuszczaj mnie" jest jej moralny aspekt - ale nie moralizatorski. Ishiguro nie zastanawia się, czy mamy prawo jako ludzie ingerować w proces stwórczy. Nie podchodzi do tematu z punktu widzenia teologii, etyki, filozofii. Zadaje on inne pytanie - czy klony mają szansę być traktowani w społeczeństwie jak ludzie? Czy będą mieli prawo do wolności? W końcu, tak jak wszyscy ludzie, będą mieli uczucia i wolę. Czy tworząc życie nie powinniśmy też stworzyć odpowiednich warunków do życia i rozwoju? Czy mamy wystarczająco dużo wyobraźni i poczucia odpowiedzialności, żeby zdecydować się na klonowanie ludzi?

Powieść jest także piękną historią o miłości i dojrzewaniu. Bardzo podobała mi się pierwsza część książki, gdzie obserwujemy rzeczywistość z perspektywy dziecka. Ishiguro zastanawia się także nad pamięcią - jak funkcjonuje? Co i w jakiej formie pozostaje w naszych wspomnieniach? Jak wpływa to na nasze dalsze życie?

Książka z wieloma pytaniami - ale takie są najbardziej wartościowe.

Kiedy Ishiguro był w 2005 roku w Polsce, rozmawiał z Dominiką Szczepańską. Wywiad ukazał się w magazynie Sukces (styczeń 2006). Możemy tam przeczytać, że Ishiguro przyjął już propozycję ekranizacji "Never Let Me Go". Niestety, ja do tej pory nie znalazłam żadnej informacji o tym filmie, więc wygląda na to, że chyba przedsięwzięcie się nie powiodło. Wielka szkoda, bo przecież film "Okruchy dnia" w opraciu o powieść Ishiguro był znakomity, zwłaszcza rola Anthonego Hopkinsa. Reżyserem filmu był James Ivory, dla tego reżysera Ishiguro napisał scenariusz do filmu "The White Countess".

Czytałam także dwie inne powieści Ishiguro - "Okruchy dnia" i "Malarz świata ułudy". Obydwie gorąco polecam. Na półce czekają na mnie kolejne powieści tego autora i spodziewam się po nich najlepszego. Moim zdaniem Ishiguro to jeden z najważniejszych współczesnych pisarzy brytyjskich.

 

10:05, sylwiapecyna , recenzja
Link Komentarze (5) »
środa, 22 października 2008

Kilka dni temu pisałam, że Bookera w tym roku zdobył "Biały tygrys" oraz że Aravind Adiga nie zdobył jeszcze mojej sympatii. Nie przeczytałam jeszcze powieści, ale właśnie miałam okazję przeczytać opowiadanie tego samego autora.

Opowiadanie nosi tytuł "The Sultan's Battery" i właśnie ukazało sie w The Guardian. Główny bohater, Ratna, to sprzedawca podejrzanych medykmentów, które mają pomóc młodym mężczyznom uporać się z chorobami wenerycznymi. W ten nieuczciwy sposób Ratna stara się uzbierać pieniądze na posagi, ponieważ ma trzy córki na wydaniu. Pewnego dnia odkrywa, że potencjalny kandydat na zięci cierpia na poważną chorobę, którą zaraził się od prostytutki.

Wiele więcej nie da się o tym opowiadaniu powiedzieć (ewentualnie mogłabym zdradzić zakończenie). Zawiera oczywiście wszystkie elementy, za które chwalony jest "Biały tygrys", czyli obraz biedy i zacofania oraz portret człowieka, który nie ma skrupułów nieuczciwie zdobywając pieniądze. Jedna z postcai mówi nawet, że w Indiach "... wszystko się rozpada. Musimy oddac kraj z powrotem w ręce Brytyjczyków, lub Muzułmanów, lub Rosjan, lub kogoś. Nie nadajemy sie na panów własnego losu."

Chociaż udaje się zbudować portret psychologiczny Ratna, to całe opowiadanie nie trzyma w napięciu, nie prowadzi do momentu kulminacyjnego. Wygląda na to, że zostało dosyć szybko napisane na zamówienie, ponieważ The Guardian reklamuje je jako "ekskluzywne".

Trochę mi głupio, że znowu nie mam nic dobrego do powiedzenia o pisarzu Adiga. Może kiedyś to się zmieni...

Opowiadanie można przeczytać na tej stronie.

21:42, sylwiapecyna , recenzja
Link Dodaj komentarz »

20 października zmarła Pat Kavanagh - jedna z ważniejszych postaci w brytyjskim świecie wydawniczym. Była agentką takich pisarzy jak: Joanna Trollope, Blake Morrison, Hermione Lee, Martin Amis (zanim nie przeszedł do Andrew Wylie), i wielu innych.

 

Kavanagh była żoną znanego brytyjskiego pisarza, Juliana Barnes, który w tym roku wydał książkę ze wspomnieniami "Nothing to be Frighten Of". Głównym tematem książki jest strach przed śmiercią.

 

Przyczyną śmierci Pat Kavanagh był guz mózgu.

 

09:58, sylwiapecyna
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 października 2008
Orhan Pamuk

Odkryłam Pamuka w 2002 roku i mam taką cichą satysfakcję, że o 4 lata wyprzedziłam polskich wydawców i Szwedzką Akademię.

W Empiku natknęłam się na książkę "My Name is Red" (czyli "Benim Adim Kirmizi") - po angielsku, po polsku książka została wydana w 2007 pod tytułem "Nazywam się Czerwień". Od razu sie w niej zakochałam i do tej pory uważam ją za najlepszą książkę Pamuka. Jest to powieść historyczna, akcja rozgrywa się pod koniec XVI wieku w Stambule. Jest to także kryminał z polityką osmańską w tle oraz romans. Tak naparwdę fabuła jest bardzo bogata i dotyka wielu zagadnień, ale równie ciekawa jak treść jest konstrukcja powieści i narracja. Książka podzielona jest na krótkie rozdziały, każdy ma innego narratora, ale oprócz bohaterów (w tym nieżyjącego miniaturzysty, którego zabójcę staramy sie odkryć) przemawiają także zwierzęta, postacie z miniatur i kolory.

Zdecydowanie jest to książka, którą nie-Turkom będzie najłatwiej zrozumieć - trzymający w napięciu whodunit, gorąca historia miłosna, intrygi artystów - to wszystko składa sie na wciągającą powieść. Chociaż środowisko miniaturzystów i islamska sztuka mogą być obszarem dla większości z nas nieznanym, całość bardzo dobrze wtapia się w nurt postmodernistycznej powieści. Orhan Pamuk po wydaniu "Nazywam się Czerwień" był porównywany do Italo Calvino i Umberto Eco.  Powieść otrzymała kilka nagród w Europie, w tym International IMPAC Dublin Literary Award. Jest to książka, którą mogę wszystkim zdecydowanie polecić - ale nie wszystkie książki Pamuka takie są, niektóre są tak bardzo tureckie duchem, że dla obcokrajowców mogą się wydać mało zrozumiałe.

Ja sama zachwycona pierwszą lekturą sprowadziłam sobie trzy kolejne (po angielsku): Beyaz Kale, Kara Kitap i Yeni Hayat (wydana ostatnio u nas jako "Nowe życie"). Były one o wiele trudniejszą lekturą niż "Nazywam się Czerwień".

Beyaz Kale to książka, którą Orhan Pamuk zaistniał w Europie. jej bohater to włoski uczony, który trafia do tureckiej niewoli. Głównym tematem jest tożsamość i przenikanie się osobowośći. Powieść jest na tyle uniwersalna, że otrzymała nagrodę Independent Foreign Fiction Prize.

Przy Kara Kitap (co oznacza dosłownie Czarna książka) wpadamy już w typowo tureckie klimaty. Konstrukcja powieści jest bardzo ciekawa - pierwszoosobowa narracja przeplata się z felietonami z prasy. Dla turekcich odbiorców, lub przynajmniej tych znających tureckie realia, to właśnie owe felietony są najciekawszą częścią książki. Chociaż obecnie ten gatunek dziennikarstwa powoli wymiera, przez kilkadziesiąt lat felietoniści mający swoje kolumny w tureckich gazetach byli swoistymi celebrities. Sama fabuła jest niezbyt rozbudowana, ogólnie mówiąc prawnikowi nagle znika żona. Stara się on ją odnaleźć, jednocześnie ukrywając fakt jej odejścia przed resztą rodziny. W warstwie topograficznej książka jest bardzo realistyczna - podobno do dzisiaj fani Pamuka przemierzają stambulską dzielnicę Nisantasi wypatrując opisanych kamienic i sklepików.

Wydane właśnie w Polsce "Nowe życie" jest, moim zdaniem, najtrudniejszą do odbioru poza Turcją książką Pamuka. Historia młodzieńca, którego życie zmienia sie pod wpływem przeczytanej książki, jest uniwersalna - naturalne jest, że młody, zapalony umysł może się zafascynować lekturą. Natomiast pozostałe elementy fabuły oraz przygody bohatera książki podczas podróży przez Turcję nie są już tak czytelne dla Europejczyków. Zwłaszcza klimat polityczny i teorie spiskowe mogą wprowadzać w konsternację.

Dokładnie to samo dotyczy "Śniegu". W Turcji to właśnie ta powieść przyniosła Pamukowi największą sławę - popularność oraz wrogość. Jest ona bradzo polityczna i współczesna, traktuje o religii, władzy, terroryzmie, pozycji kobiet. Kiedy polscy wydawcy w 2006 postanowili przedstawić nam Pamuka właśnie przy pomocy tej powieść, byłam ogromnie zaskoczona. "Śnieg" jest tak bardzo zanużony we współczesnej Turcji, że Polaka może to zniechęcić. Na szczeście ciekawa fabuła sprawia, że książkę mimo wszystko czyta się bardzo dobrze.

Wydanie "Śniegu" było strzałem w dzisiątkę, bo w tym właśnie roku Orhan Pamuk otrzymał litercakiego Nobla.

Czwartą książką Pamuka wydaną po polsku jest "Stambuł: wspomnienia i miasto" - niesamowita gratka dla miłośników Pamuka oraz wszystkich zakochanych w Stambule. Pamuk opiwada historię tego cudownego miasta, nacisk położony jest na lata 50-te, kiedy to Orhan dorastał. Wielką zaletą książki jest duża ilość fotografii. Część tekstów jest typowo historyczna (np. te dotyczące postrzegania Konstantynpola/Stambułu przez zachodnich malarzy), a część bardzo osobista. Poznajemy młodego Pamuka (chłopca i młodzieńca), jego ambicje, marzenia i rozczarowania, a także jego najbliższą rodzinę.

Część rodziny obraziła się na Pamuka, za to że tak otwarcie opowiada o rodzinnych sekretach - możemy się o tym dowiedzieć czytając zbiór esejów "Other Colors". Są to teksty publikowane wcześniej w tureckich i zachodznich pisamch, oraz przedmowy i wystąpienia. Jest to w pewnym sensie kontynuacja "Stambułu" - w "Other Colors" poznajemy Pamuka jako dorosłego mężczyznę i dojrzałego pisarza. Eseje są w większości osobiste.

W tym roku - po kilku latach przerwy - Orhan Pamuk wydał kolejną powieść. Zatytułowana jest "Masumiyet Müzesi" (tzn. Muzeum niewinności) i już nie mogę się doczekać, kiedy zostanie przetłumaczona. Mam nadzieję, że będzie ona tak dobra jak "Nazywam się Czerwień", a może jeszcze lepsza. Na pewno będzie inna, bo Pamuk lubi eksperymenty.

Orhan Pamuk "Dom ciszy"

Orhan Pamuk "The Museum of Innocence"

21:19, sylwiapecyna , recenzja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 16 października 2008

Wiemy już sporo na temat życia Ballarda z jego autobiograficznych powieści - teraz słynny pisarz wydał "Miracles of Life: Shanghai to Shepperton, An Autobiography".

Pierwsza jego biograficzna powieść to "Empire of the Sun" (Imperium Słońca) - obecnie to już klasyka powieśći i zasłużenie. Czytałam tę książkę z zapartym tchem, nie tylko dlatego, że mam słabość do historii wojennych, zwłaszcza tych z II Wojny Światowej. Okupacja Szanghaju jest przedstawiona z perspektywy chłopca - Jimiego, który jest narratorem zarazem niewinnem i mądrym, mąrością instynktowną, nabytą w ciężkich warunkach wojennych. To niesamowita historia o tym, jak Jimiemu udało się przeżyć okupację i obozy jenieckie. To także zupełnie nowe spojrzenie na wojnę, która była wojną światową, ale my znamy ją głównie z perspektywy Europy, hitlerowskich Niemiec i stalnowskiego Związku Radzieckiego. Oczywiście Jim to aletr ego samego Ballarda. We właśnie wydanej autobiografi można sprawdzić, które elemnty książki są bezpośrednio zaczerpnięte z jego doświadczeń, a które zmodyfikowane (podobno w rzeczywistościo nie został rozdzielony i był w obozie ze swoimi rodzicami i siostrą).

Na podstawie "Imperium Słońca" Spielberg nakręcił film o tym samym tytule, w którym Jimiego/Ballarda gra Christian Bale.

 

Kolejna powieść autobiograficzna to "The Kindness of Women", która odzwierciedla okres w życiu Ballard po utracie żony. W rzeczywistości żona Ballarda zmarła nagle podczas wakacji w Hiszpanii, kiedy najstarsze z ich trójki dzieci miało zaledwie 6 lat. Nie czytałam tej książki.

 

Autobiografia Ballarda została wydana w Londynie przez wydawnictwo Fourth Estate, kosztuje ok. 15 funtów.

Miłośnicy stylu Ballarda i jego sposobu komentowania otaczającej nas rzeczywistości mają swoją stronę Ballardian.com

09:29, sylwiapecyna
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 października 2008

W numerze 15 The New York Review of Books Simic (były amerykański Poet Laureate) recenzuje najnowszą powieść Rotha zatytułowaną "Indignation".

Być może wstyd się przyznać, ale znam Rotha tylko z artykułów i ekranizacji - "Piętno" i "Elegia". Po przeczytaniu streszczenia książki, które Simic zawarł w swoim artykule, nadal mam ochotę ją przeczytać. Może najwyższa pora, w końcu Philip Roth to jeden z nzajważniejszych współczesnych maerykańskich powieściopisarzy. Simic nazywa go mistrzem.

Po polsku wydano następujące jego książki: Amerykańska sielanka, Cień pisarza, Dyplom z pożądania, Dziedzictwo: historia prawdziwa, Everyman, Kopmpleks Portnoya, Kiedy była dobra, Konające zwierzę (ekranizacja to "Elegia"), Ludzka skaza (ekranizacja to "Piętno"), Mój wiek męski, Nasza klika, Nauczyciel pożądania, Operacja Shylock, Oszustwo, Pierś, Praska orgia, Przeciwżycie, Spisek przeciwko Ameryce, Teatr Sabata, Wyszłam za komunistę.

21:06, sylwiapecyna , prasa
Link Komentarze (1) »

Dzień po ogłoszeniu zdobywcy Bookera 2008 to dobra data na rozpoczęcia pisania bloga o tym, co czytam i czytuję.

Przyznam szczerze, że nie jestem zadowolona, że to właśnie Adiga wygrał. Nie czytałam jego książki, moja niechęć wynika jedynie z recnezji, którą przeczytałam kilka tygodniu temu w związku z premierą "Białego tygrysa" oraz z wywiadu zamieszczonego wczoraj w Wyborczej.

Oto jak komentowano książkę i werdykt na świecie.

Kevin Rushby w Guardianie:

"... to jest zasadniczo punkt widzenia outsidera, i to bardzo powierzchowny. Jest tak wiele alternatywnych Indii, niepołączonych i niesłyszanych. Adiga to ciekawy talent. Mam nadzieję, że zanurzy się głębiej w ten kraj, i wtedy przejdzie do wpsanialszych książek."

Erica Wagner w Times:

"Biały Tygrys jest pasjonującą powieścią, ponieważ rozumie, jak sprawić by rzeczywistośc służyła jej potrzebom."

Boyd Tonkin w Independent:

"To współczesna opowieść o zachłanności, pieniądzach, samo-przemianie i przemocy, która kryje się pod społecznym przewrotem. Jednak używa tradycyjnych sztuczek i masek."
Tony D'Souza w Washington Post:
"Jest świeża, zabawna, inna i zadowoli tych, szukających wglądu we wspólczesne Indie, jednak "Biały tygrys" oferuje znacznie mniej niż mogłby osiągnąć."
Zresztą warto sobie poczytać, o tym co się dzieje wśród jury Bookera, wtedy łatwiej zrozumieć, dlaczego wygrywa ktoś niespodziewany - relacje człobnków jury z 40-tu ostatnich lat znajdziecie tutaj.

Jeśli chodzi o poprzednich Bookerów to czytałam:

Peter Carey "Oscar and Lucinda" i "True History of the Kelly Gang"- gorąco polecam, Peter Carey jest świetnym autorem;
Iris Murdoch "The Sea The Sea" - ciekawe, ale nic nadzwyczajnego, ogólnie się uważa, że ta książka dostała nagrodę przypadkowo, chodziło raczej o docenienie dorobku Iris Murdoch;
Salman Rushdie "midnight's Children" - Booker Bookerów, uważany za arcydzieło, ja niestety nie jestem taka entuzjastyczna, dla mnie to po prostu dobra, bardzo długa książka;
Kazuo Ishiguro "Remians of the Day" - super książka (adaptacja filmowa też świetna), jak każda tego autora;
AS Byatt "Possession" - książka, która wciąga i naprawdę przyjemnie się ją czyta, chociaż przez pierwszych kilkadziesiąt stron mi sie nie podpbała (niestety adaptacja filmowa to kompletna porażka)
Ben Okri "The Famished Road" - specyficzna książka, oniryczna, ale bardzo ciekawa i wciągająca - kolejna moja lektura Bena Okri ("Songs of Enchanment") była już niestety rozczarowaniem;
Arunhati Roy "The God of Small Thing" - ciekawa, wciągająca, ale nie rewelacyjna;
Ian Mc Ewan "Amsterdam" - to zdaje się prawda, że Mc Ewan dostał tę nagrodę na pocieszenie, akurat ta jego powieść na nagrodę nie zasługuje, natomiast pozostałe są warte Bookera (np. Comfort of Strangers, Enduring Love czy świetna Atonement)
JM Coetzee "Disgrace" -w pełni zasłużył na Bookera i Nobla;
John Banville "The Sea" - pomyłka sędziów, ksiązkę można przeczytać w wolnym czasie, ale nie powala.
20:07, sylwiapecyna , nagrody
Link Komentarze (6) »
KinoPomoc_205x128