o książkach, literaturze, magazynach i nagrodach literackich
Kategorie: Wszystkie | nagrody | prasa | recenzja
RSS
sobota, 27 grudnia 2008

Toni Morrison, która w 2003 roku otrzymała Nagrodę Nobla, od jakiegoś czasu nie wydawała fikcji. Od czasu  powieści "Love" (2003)/"Miłość" (2005) minęło pięć lat, nic więc dziwnego, że jej najnowsza książka "A Mercy" była przez wszystkich wyczekiwana. Recenzje, które ukazały się w amerykańskiej i brytyjskiej prasie, były jednak bardzo stonowane. Wyglądało na to, że nikt nie ma ochoty krytykować tak ważnej dla amerykańskiej literatury postaci, jaką jest Toni Morrison. Z drugiej strony krytycy nie potrafili zachwycać się jej powieścią, twierdząc, że nie wnosi ona nic nowego, porusza tematy, które Morrison potrafi poruszać w niezwykły sposób, ale sposób już ten dobrze znamy, więc "A Mercy" brak oryginalności.

Starałam się więc nie spodziewać zbyt wiele, zaczynając czytać "A Mercy", ale Toni Morrison znowu mnie uwiodła. I nie uważam, że ta książka nie wnosi nic nowego do dorobku pisarki (muszę jednak zaznaczyć, że porównuję jedynie do "Beloved"/"Umiłowana" i "The Bluest Eye" - powieści, które czytałam). Wspaniały głos, który Morrison dała czarnym kobietom (i mężczyznom), niewolnikom w poprzednich swoich dziełach, jest w "A Mercy" jednym z wielu głosów - to głos Florens, dziewczyny, który trafia z wielkiej plantacji tytoniu na małą farmę z rodzinną atmosferą i zakochuje się w wolnym czarnym kowalu. Ale w książce pojawiają się także zupełnie nowe głosy: Jakuba (duńskiego farmera i handlowca o trzeźwym, protestanckim podejściu do życia), jego żony Rebekki ("sprzedanej" przez fanatycznie religijnych rodziców i wysłanej do Stanów, aby zaznać tam prawdziwej miłości, szczęścia, a także tragedii i choroby), Liny (młodej Indianki, której całe plemię ginie, a ona uczy się żyć wśród białych ludzi nie tracąc więzi ze swoimi korzeniami), Sorrow (dziewczyny, która całe dzieciństwo spędziła na statku, a teraz próbuje odnaleźć się na lądzie, gdzie wszyscy uważają ją za niedorozwiniętą), Scully'ego i Willarda (białych niewolników, którzy czekają na dzień, gdy wreszcie spłacą swój dług i staną się wolnymi ludźmi).

A Mercy Toni Morrison

Wszyscy Ci bohaterowie są wyrzutkami - ktoś ich odepchnął, nie chciał, wyrzucił. To właśnie oni zaczynają budować swoją tożsamość oraz nowy kraj. Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XVII wieku, mamy więc do czynienia z nową wersją mitu założycielskiego. Są tutaj wszystkie potrzebne elementy: ciężka praca u podstaw, walka z żywiołami i nieprzyjazną ziemią, konflikty religijne (w książce mamy katolików, prezbiterian, anabaptystów, protestantów, itd.), zarazy, handel niewolnikami, rdzenna ludność amerykańska.

"A Mercy" często jest nazywana preludium do "Beloved", ponieważ rozgrywa się 200 lat wcześniej i pokazuje początki niewolnictwa w Ameryce, które tak boleśnie jest sportretowane w "Beloved". Obydwie książki są warte polecenia, bardzo piękne (jak inaczej można nazwać język Morrison?) i wręcz obowiązkowe dla osób zainteresowanych historią Stanów Zjednoczonych.

12:08, sylwiapecyna , recenzja
Link Dodaj komentarz »

Harold Pinter - nagrodzony Noblem dramatopisarz brytyjski - zmarł w wigilię wieku 78 lat.

Michael Billington, biograf Pintera, tak o nim pisze w Guardianie: "Wkład Pintera w dramaturgię jest ogromny. Miał wyczucie języka jak poeta i prawie bezbłędne wyczucie dramatycznego rytmu oraz zdolność wyłapywania konfliktów codziennego życia."

11:22, sylwiapecyna
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 grudnia 2008

Od dobrych kilku lub kilkunastu dni próbuję sobie przypomnieć sceny związane ze świętami Bożego Narodzenia w książkach, które czytałam. Niestety bez większego skutku. Przychodzi mi na myśl mnóstwo filmów, ale żadne książki.

Na szczęście Guardian podał listę  najlepszych książek z Bożym Narodzeniem w tle i to trochę rozjaśniło mi w głowie. Wprawdzie czytałam tylko dwie z tych książek - "Sir Gawain and the Green Knight" (no comment) i "A Portrait of the Artist As a Young Man"/ "Portret artysty z czasów młodości" Jamesa Joyce'a. Akurat Joyca powinnam była pamiętać, bo to jeden z moich ulubionych pisarzy, a scena świątecznej kolacji jest bardzo wyrazista. Jeśli chodzi o Bridget Jones to jej święta pamiętam bardzo dobrze, ale tylko z filmów, książki nie czytałam.

Kiedy już trochę w głowie mi pojaśniało, przypomniała mi się kolejna scena świątecznej kolacji, tym razem z opowiadania Fay Weldon "Santa Clau's New Clothes" (ze zbioru "Wicked Women"). Jak to u Weldon bywa, jest to historia drugiego małżeństwa - starej i nowej żony oraz dzieci. Z pięknej rodzinnej uroczystości, wigilijny wieczór zamienia się w mały koszmar, a na szczęściarę spadają w końcu nieszczęścia.

Ponieważ Weldon mam trochę na półkach, przejrzałam także inny zbiór jej opowiadań "Moon Over Minneapolis" i natrafiłam na kolejny świąteczny tytuł "The Search for Mother Christmas". Jest to z kolei opowieść o samotnej matce, jej perypetiach m.in. finansowych oraz o niemożliwości wyrwania się z kolein życia.

No i tu znowu następuje blokada... Być może po prostu mam kiepską pamięć, a być może Boże Narodzenie - nawet jeśli pojawiło się na kartach książek, które czytałam - nie odgrywało większej roli. Z pewnością odnalazłabym je w lekturach dzieciństwa (chociażby "Dzieci z Bullerbyn") i rodzinnych sagach lub powieściach biograficznych (skoro święta mają miejsce co roku, przynajmniej jedne musiały być odnotowane). Jednak nie chce poszukiwać ich na siłę, miałam nadzieję, że sceny ważne i żywiołowo opisane same pojawią się w mojej głowie. Zawiodłam się na sobie i swojej pamięci...

19:19, sylwiapecyna
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 grudnia 2008

"Drogi do Santiago" holenderskiego poety i podróżnika Cees Nootebooma to zapis pielgrzymki do Santiago di Compostela. Ale jest to pielgrzymka zupełnie pozorna i pozornie do Santiago. W rzeczywistości jest to zbiór esejów pisanych podczas podróży po Hiszpanii w latach 1981-1985, ułożonych chronologicznie, ale na mapie nie tworzących żadnej ukierunkowanej drogi. Wydaje się, że Nooteboom potrzebował jakiegoś pretekstu by pisać o ukochanej przez siebie Hiszpanii i za taki pretekst obrał sobie podróż do Santiago. Tylko ostatni rozdział książki ma rzeczywiście coś wspólnego z podróżą do tego miasta.

Nooteboom pisze o Hiszpanii sprzed wejścia do Unii Europejskiej, ale nie powinno mieć to żadnego znaczenia. Nie pisze on bowiem o rzeczach, które mogłyby ulec zmianie od roku 1985 do teraz. Pisze on o tym, co nie zmieniło się od wieków i pewnie przez jakiś czas jeszcze się nie zmieni, a jest to głównie architektura. Zresztą według niego tym właśnie powinny zajmować się książki: "To współcześni są zawsze tymi, co przesadzają w kwestii zmian, wspierani w tej przesadzie (ponownie) przez media, które aby istnieć, muszą sprzedawać zmiany, bo to, co niezmienne, nie jest ciekawe. Od tego są inne media: muzea, książki, katedry."

Książka Nootebooma jest właśnie najsłabsza we fragmentach, w których opisuje Hiszpanię lat 80-tych - miejscowości, mieszkańców, trasy. Natomiast, gdy Nooteboom pisze o historii, architekturze, sztuce, esej rzeczywiście wciąga i oczarowuje. Z tematów współczesnych więcej miejsca poświęca jedynie ETA, a poza tym można powiedzieć, że "Drogi do Santiago" są głównie o Hiszpanii średniowiecznej.

Camino de Santiago

Ja osobiście najbardziej cenię rozdziały poświęcone Valezquezowi, Zurbaranowi, Cervantesowi, Borgesowi oraz średniowiecznym królom Hiszpanii, zwłaszcza Karolowi II. Z kolei największy zapał Nootebooma widać, gdy pisze on o architekturze romańskiej. Chociaż już nie wierzący, Nooteboom urodził się katolikiem i wychowywany był przez zakonników, więc symbole religijne ciągle do niego przemawiają. Zakłada, że jego czytelnicy są za bardzo oddaleni od religii by znać nawet podstawowe motywy z Biblii - na szczęście to założenie prawdopodobnie nie odnosi się do polskich czytelników, ponieważ wielu z nich otrzymało podstawowe katolickie wychowanie religijne, a fragmenty Biblii są lekturą szkolną.

Być może "Drogi do Santiago" nie porywają, ale są skarbnicą wiedzy i dlatego polecam tę książkę, jeśli ktoś ma ochotę na podróż intelektualną po Hiszpanii. Ja w Hiszpanii nigdy nie byłam, ale wydaje mi się, że niewiele osób jeszcze patrzy na ten kraj w ten sam sposób co Nooteboom. Po wejściu do Unii i rozwoju turystyki, Hiszpania tworzy zupełnie inny wizerunek i inaczej jest odbierana przez podróżnych.

22:03, sylwiapecyna , recenzja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 grudnia 2008

W ramach kampanii National Year of Reading w Wielkiej Brytanii przeprowadzono badania, które pokazały, że 46% mężczyzn i 33% kobiet kłamie na temat tego, co czyta, żeby zrobić dobre wrażenie na znajomych lub potencjalnym partnerze. W przypadku nastolatków ta liczba wzrasta do 74%, ale kłamstwa na ogół nie dotyczą książek, tylko stron internetowych i słów piosenek.

Ankietowanych zapytano także, czym można im zaimponować. Mężczyznom najłatwiej zaimponować, jeśli czyta się portale informacyjne, Szekspira i słowa piosenek. Na kobietach można zrobić wrażenie, jeśli przeczytało się biografię Nelsona Mandeli lub Szekspira.

Bardzo jestem ciekawa, czy takie badanie było kiedyś robione w Polsce i jakie były wyniki. Jakimi książkami można zaimponować polskiemu mężczyźnie i polskiej kobiecie? Podejrzewam, że na Polkach wrażenie robią panowie, którzy przyznają się do czytania poezji ;)

Ja przyznam z czystym sumieniem, że nie kłamię na temat przeczytanych książek. Natomiast zdarza mi się przemilczeć kwestię, czy czytałam książkę lub autora czy nie, oczywiście, zapytana wprost, odpowiadam, że nie.

 

Przy okazji polecam stronę National Year of Reading , która pokazuje, jak można promować czytanie wśród młodzieży, ale także dzieci i dorosłych.

10:32, sylwiapecyna
Link Dodaj komentarz »

Wczoraj w Brukseli wybrano Europejską Książkę Roku - została nią "Postwar: A History of Europe Since 1945" Tony'ego Judta. W Polsce książka została właśnie wydana pod tytułem "Powojnie. Historia Europy od roku 1945".

Tony Judt jest brytyjskim historykiem, znawcą historii Europy a zwłaszcza Francji. Wykłada na Uniwersytecie Nowojorskim.

"Powojnie. Historia Europy od roku 1945" to książka z roku 2005. Na polski przetłumaczona została także książka Judta z 1996 roku "A Grand Illusion?: An Essay on Europe", polski tytuł to "Wielkie złudzenie ? : esej o Europie" Najnowsza książka Judta to "Reappraisals: Reflections on the Forgotten Twentieth Century".

10:04, sylwiapecyna , nagrody
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 grudnia 2008

Robert Irwin to brytyjski historyk, pisarz, orientalista. Jego najbardziej znana książka to "Dangerous Knowledge: Orientalism and its Discontents", w której polemizuje z kultowym "Orientalizmem" Edwarda Saida.

Adam Zamoyski to Polak, historyk i pisarz - jego książki historyczne o Polsce wychodzą po angielsku, a sam autor mieszka w Londynie.

Co Ci dwaj panowie mają wspólnego, oprócz tego, że są historykami? Otóż Robert Irwin mieszka obecnie w tym samym domu, w którym kiedyś mieszkał Adam Zamoyski. Tutaj można zobaczyć pokój pisarza.

20:14, sylwiapecyna
Link Dodaj komentarz »

Angelusa - Literacką Nagrodę Europy Środkowej - otrzymał w tym roku Peter Esterházy za książkę "Harmonia caelestis". Nagrodzony autor jest Węgrem.

Ja czytałam tylko fragmenty (dosyć obszerne) książek Esterházego, także "Harmonia caelestis", i już na tej podstawie mogę stwierdzić, że nagroda jest w pełni zasłużona.

09:16, sylwiapecyna , nagrody
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 grudnia 2008

Wczoraj w Pałacu Çankaya w Ankarze wręczone zostały prezydneckie nagrody Funduszu Kultury i Sztuki. Wśród laureatów znalazł się Yaşar Kemal - jeden z najbardziej znanych za granicą pisarzy tureckich. (Zanim Orhan Pamuk otrzymał nagrodę Nobla, Yaşar Kemal był najbardziej znanym pisarzem). W swoich powieściach porusza tematy społeczne oraz wykorzystuje legendy anatolijskie.

 

Yasar Kemal

 

Po polsku w 1983 wydana została "Legenda tysiąca byków" (Binboğalar Efsanesi), która opowiada o umieraniu kultury nomadów anatolijskich i ich problemach we współczesnym państwie tureckim. Oprócz "Legendy", czytałam jeszcze "The Sea-Crossed Fisherman" (Deniz Küstü), który jest opowieścią o ciężkiej sytuacji rybaków stambulskich w czasach coraz większej industrializacji. Na półce czeka "Memed, My Hawk" (İnce Memed) - najgłośniejsza powieść Kemala, prztłumaczona na 40 języków - jednak osobiście nie przepadam za tym pisarzem, więc chyba jeszcze trochę czasu minie, zanim sięgnę po Memeda.

Prezydencką nagrodę otrzymali także architekt Turgut Cansever oraz muzyk Alaaddin Yavaşca.

 

P.S. w Guardianie można przeczytać artyluł na podstawie rozmowy Nicholasa Bricha z Yaşarem Kemalem 

09:23, sylwiapecyna , nagrody
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 grudnia 2008

Mills & Boon - tak nazywają się brytyjskie Harlequiny, a są na rynku już od ponad 100 lat. Właśnie ukazała się książka "The Art of Romance: Mills & Boon and Harlequin Cover Designs" autorstwa Joanny Bowring i Margaret O'Brien.

Jeśli macie ochotę poglądać klasyczne okładki, to można to zrobić tutaj. Polecam, są bardzo wymowne i reprezentatywne dla gatunku. Poza tym, warto choćby dla samych tytułów. Moje ulubione to: "Taken by the Sheikh", "Heart, Have You No Wisdom?" i "Take Me! Break Me!"

13:10, sylwiapecyna , prasa
Link Komentarze (1) »

Spośród 5 książek jury wybrało "The Rest Is Noise" Alexa Rossa i przyznało mu nagrodę Guardian First Book. Zwycięzka  książka to historia XX-wiecznej muzyki, a autor jest Amerykaninem. Pisze dla New Yorkera jako krytyk muzyczny.

13:00, sylwiapecyna , nagrody
Link Dodaj komentarz »
KinoPomoc_205x128