o książkach, literaturze, magazynach i nagrodach literackich
Blog > Komentarze do wpisu

Feridun Zaimoğlu "Leyla"

Jakiś czas temu pisałam, że ukazała się w Polsce "Leyla" Feriduna Zaimoğlu i że bardzo mnie to cieszy. Więc pewnie Was nie zdziwi, że od razu ją kupiłam i przeczytałam.

Zaimoğlu to niemiecki pisarz tureckiego pochodzenia, a "Leyla" jest powieścią osadzoną w Anatolii i Stambule lat 50. Leyla to najmłodsza córka, która jest także narratorką relacjonującą losy swoje i swojej rodziny. Z tyły okładki Witold Szabłowski pisze, że w "Leyli" jest patologia - ma on na myśli sposób w jaki 40-letni pisarz wszedł w umysł małej dziewczynki. Dla mnie też powieść jest przepełniona patologią - patologiczne jest wszystko, co dzieje się w opisanej rodzinie i w życiu Leyli, i to jest przerażające. Ojciec - czeczeński książe na wygnaniu - traktuje wszystkich (nie tylko żonę i dzieci, także obcych ludzi) z pogardą. W domu wszyscy się go boją, ponieważ nie znosi on sprzeciwu i bije bez litości. Mała Leyla nigdy nie nazywa go "tatą" ani nawet "ojcem" - mówi o nim "mąż mojej matki", "żywiciel rodziny". Marzy, żeby wyrwać się spod jego władzy, ale gdy wychodzi za mąż, jej nowa rodzina też jest patologiczna. Jej mąż traktuje ją okrutnie, chociaż jej nie bije, a scena aborcji jest jedną z najdrastyczniejszych w całej książce. Nie od dziś wiadomo, że szczęśliwe rodziny nie są materiałem na dobrą literaturę, ale jednak przykro mi, że czytelnicy znowu poznają Turcję od najgorszej strony.

Czytałam, że w Niemczech "Leyla" odniosła tak duży sukces ze względu na swoją egzotykę. Rzeczywiście, opisy kobiecego dnia w hamamie (łaźni tureckiej), posiadłości kurdyjskiego księcia, czy aranżowania małżeństw są dla Europejczyka egzotyczne. W ogóle stosunki damsko-męskie w powieści wydają się z naszej perspektywy dziwne. Jednak sfrustrowany i zakompleksiony mężczyzna wyżywający się na swojej rodzinie i wszystkich terroryzujący, zastraszone dzieci i kobiety, które nie potrafią w dorosłym życiu budować szczęśliwych relacji, chociaż bardzo tego pragną - to nie są obce tematy na Zachodzie.

Przez większość książki "Leyla" to Bildungsroman. Narratorką jest mała dziewczynka, która dorasta w prowincjonalnym miasteczku i staje się powoli kobietą. Jednak niektóre sceny nie są opowiadane z perspektywy Leyli, ale 3-osobowej narracji. Są to sytuacje, w których Leyla nie uczestniczyła i często o nich nawet nie wiedziała. Gdy rodzina przenosi się do Stambułu, jest takich fragmentów coraz więcej i miałam wrażenie, że ta część książki jest bardziej historią rodziny niż Lelyli - przez chwilę bowiem tracimy ją zupełnie z oczu. Jednak później odzyskuje ona swój głos i towarzyszymy jej w życiu młodej żony. Zakończenie książki pozwala mieć nadzieję, że teraz życie Leyli się odmieni i zazna ona szczęścia. Ja jednak w to nie wierzę, ponieważ jej osobowość jest już tak ukształtowana, że patologia będzie jej zawsze towarzyszyć.

Chociaż Zaimoğlu wychował się w Niemczech i tam mieszka i pracuje, udało mu sie oddać klimat tureckiego miasteczka oraz Stambułu rozdartego pomiędzy nowoczesnością i mieszczaństwem, a tradycją i zaściankowością. Jednak "Leyla" to przede wszystkim studium chorej rodziny, boleśnie prawdziwe i dlatego warte polecenia.

niedziela, 11 stycznia 2009, sylwiapecyna

Polecane wpisy

KinoPomoc_205x128